Otwórz aplikację

Język Pirahã: Daniel Everett i dlaczego język jest wynalazkiem kulturowym (2017)

Język Pirahã: Daniel Everett i dlaczego język jest wynalazkiem kulturowym (2017)

Pirahã to język niewielkiego ludu łowiecko-zbierackiego znad rzeki Maici w brazylijskiej Amazonii — i od dwóch dekad stoi w centrum najzacieklejszego sporu we współczesnym językoznawstwie. Jego najbardziej znanym badaczem jest amerykański lingwista Daniel Everett (ur. 1951), który w latach 70. przybył tam jako chrześcijański misjonarz, został lingwistą terenowym, a ostatecznie doszedł do wniosku, że pirahã nie ma cech od dawna uważanych za uniwersalne dla ludzkiego języka — przede wszystkim rekurencji, czyli zdolności do zagnieżdżania jednej frazy w drugiej bez ograniczeń. Na tej obserwacji Everett zbudował dużą tezę: że język nie jest biologicznym instynktem wpisanym w gatunek, jak głosi natywizm Noama Chomsky’ego, lecz wynalazkiem kulturowym — narzędziem, które wspólnota tworzy, by rozwiązać własne problemy. Teza wciąż jest sporna, ale spór, który wywołała, nigdy nie wygasł.

Lud i jego język

Pirahã (wymawiane z grubsza pi-da-HAN) liczą kilkaset osób — większość szacunków wskazuje na około 250 do 400 użytkowników języka — mieszkających w małych wioskach wzdłuż Maici, dopływu Amazonki w stanie Amazonas. Wspólnota jest w dużej mierze jednojęzyczna: większość Pirahã mówi po portugalsku słabo albo wcale, a język nie wykazuje oznak wymierania. Pirahã to ostatnia żywa odmiana rodziny językowej mura; wszystkie spokrewnione dialekty już zniknęły, co pozbawia go żywych krewnych do porównań.

Uwagę Everetta przykuło to, czego w pirahã brakuje. Według niego język nie ma stałych słów na dokładne liczby — jedynie zgrubne określenia „mało” i „więcej” — ani słów na abstrakcyjne kolory, tylko opisowe wyrażenia. Nie ma, jak twierdzi, czasu dokonanego ani głębokiego zagnieżdżania gramatycznego: myśli nawleka się na krótkie, następujące po sobie zdania, zamiast pakować je w jedno zdanie zagnieżdżone. Wszystko to Everett wiąże z jedną zasadą kulturową, którą nazywa bezpośredniością doświadczenia — mowa Pirahã, jak twierdzi, jest zakotwiczona w tym, co mówiący albo żyjący świadek widział na własne oczy. Słynna ilustracja: jednym ze sposobów na powiedzenie „dobranoc” jest „nie śpij, tam są węże” — fraza, która dała tytuł jego książce z 2008 roku Don’t Sleep, There Are Snakes. To także, w jego ujęciu, tłumaczy, czemu Pirahã pozostali obojętni wobec biblijnych historii, które go do nich sprowadziły — opowieść o wydarzeniach, których nie widział żaden żyjący człowiek, po prostu nie pasowała do tego, jak ich język mówi o świecie.

Teza Everetta a rekurencja Chomsky’ego

To, co uczyniło z tego coś więcej niż ciekawy przypis etnograficzny, to moment, w którym się pojawiło. W szeroko cytowanym artykule z 2002 roku Chomsky, Marc Hauser i Tecumseh Fitch dowodzili, że po odrzuceniu wszystkiego innego jedynym składnikiem naprawdę wyjątkowym dla ludzkiego języka może być rekurencja — zdolność do zagnieżdżania struktur w strukturach, tak że „człowiek jest szczęśliwy” może stać się „pies, którego szczęśliwy człowiek ma, szczeka”. W najmocniejszym odczytaniu rekurencja jest zdolnością językową. Artykuł Everetta z 2005 roku w Current Anthropology, „Cultural Constraints on Grammar and Cognition in Pirahã”, uderzył prosto w tę tezę: jeśli w pełni ludzki język radzi sobie bez rekurencji, to rekurencja nie może być biologicznie zadanym uniwersaliom, a cały obraz wrodzonej gramatyki wspólnej wszystkim językom staje pod znakiem zapytania.

Głębszy ruch dotyczy kierunku przyczynowości. Dla Chomsky’ego gramatyka jest własnością umysłu, którą kultura ozdabia, ale nie tworzy. Dla Everetta strzałka biegnie odwrotnie: kształt gramatyki pirahã wynika z kultury, więc język jest czymś, co wspólnota wytwarza — tak jak wytwarza czółna czy techniki łowieckie. W tym ujęciu nie ma żadnego specjalnego „instynktu językowego” ani gramatyki uniwersalnej pod różnorodnością — jest tylko ogólnego przeznaczenia ludzki umysł, który składa narzędzie komunikacyjne z tego, czego wymaga jego życie.

Kontrargumenty i status sporu

Tezę Everetta zakwestionowano ostro i po dziś dzień nie została rozstrzygnięta. Najbardziej szczegółowa odpowiedź wyszła spod pióra Andrew Nevinsa, Davida Pesetsky’ego i Cilene Rodrigues, których artykuł z 2009 roku w Language, „Pirahã Exceptionality: A Reassessment”, dowodził dwóch rzeczy: że wcześniejsze prace gramatyczne samego Everetta opisywały konstrukcje pirahã wyglądające na zagnieżdżenia oraz że większość eksponowanych przez niego cech pojawia się w zwykłych językach, których użytkownicy nie mają żadnych z przypisywanych Pirahã ograniczeń kulturowych. Krótko mówiąc: dane nie potwierdzają odczytania o wyjątkowości, a tam, gdzie pirahã jest niezwykłe, jest niezwykłe w sposób znany skądinąd. Everett odpowiedział w tym samym numerze, broniąc swojego opisu i kulturowego wyjaśnienia.

Osobny nurt sprawdził tezę o liczbach eksperymentalnie, a nie gramatycznie. Michael Frank, Everett i współpracownicy donieśli w Cognition w 2008 roku, że mówiący w pirahã, proszeni o dobranie widocznych ilości, dobrze radzili sobie z małymi zbiorami, ale przy większych stawali się nieprecyzyjni — zgodnie z językiem, który nie ma dokładnych liczebników. Ich wniosek był starannie sformułowany: słowa na dokładne liczby są technologią poznawczą, wynalazkiem kulturowym służącym śledzeniu ilości, a nie wbudowanym uniwersaliom. To wynik o liczeniu, a nie o rekurencji — i warto oddzielać oba spory: dane o liczbach są szeroko akceptowane, podczas gdy teza o rekurencji pozostaje autentycznie spornym rdzeniem.

Sporu nie sposób łatwo rozsądzić także dlatego, że jest trudny do zweryfikowania. Pirahã ma bardzo niewielu biegłych analityków z zewnątrz, żadnych bliskich żywych krewnych, a jego gramatyka jest głęboko spleciona ze sposobem życia, który sam się zmienia. Twierdzenia o tym, czego język nie potrafi, są twierdzeniami o braku — a te zawsze trudniej udowodnić niż obecność.

Co z tego wynika dla lingwistyki

Niezależnie od tego, jak ostatecznie rozstrzygnie się przypadek Pirahã, wyostrzył on pytanie, które dziś dyscyplina traktuje poważnie: ile z gramatyki to zadana biologia, a ile buduje się z kultury i użycia. Dał lingwistyce terenowej nową wagę wobec teoretyzowania zza biurka — jeden dobrze udokumentowany język stał się przypadkiem testowym, na który teoria musiała odpowiedzieć. Zasilił też szersze odejście od najmocniejszych wersji gramatyki uniwersalnej ku ujęciom, w których więcej roboty wykonuje potężne ogólne uczenie się, komunikacja i kultura. Pirahã sam z siebie nie obalił natywizmu, ale sprawił, że „wszystkie ludzkie języki dzielą stały rdzeń gramatyczny” stało się tezą, której trzeba dowodzić, a nie zakładać. (Osobny, matematyczny sens, w jakim Chomsky uporządkował gramatyki według mocy, omawia hasło o hierarchii Chomsky’ego.)

Co z tego wynika dla nauki języka

Spór o pirahã dotyczy tego, jak pierwszy język wyrasta w dziecku, a nie nauki w dorosłości — niesie jednak jedną wyraźną lekcję dla uczących się. Cała argumentacja Everetta polega na tym, że język jest ukształtowany przez życie i kulturę, którym służy, i od nich nieodłączny; nawet jego krytycy zgadzają się, że gramatyki uczymy się z realnych wypowiedzi spotykanych w realnych sytuacjach, a nie z tabeli reguł. Obie strony kierują więc dorosłego ucznia w tę samą praktyczną stronę: ucz się języka wewnątrz jego kontekstów, z całych sensownych zdań, których naprawdę używasz, a nie jako abstrakcyjnego systemu wykutego w próżni. I to jest dokładnie zasada stojąca za nauką pełnymi zdaniami z aktywnym przypominaniem — gramatyka internalizowana z wypowiedzi spotykanych i tworzonych wielokrotnie, z jawnymi regułami jako wsparciem, a nie punktem wyjścia. Czy ludzka zdolność językowa okaże się dedykowanym instynktem, czy osiągnięciem kulturowym, to, co faktycznie przyswajasz, to zbiór zdań powiązanych ze znaczeniami — a znaczenia żyją w kontekście.

FAQ

Czym jest język pirahã?

Pirahã to język kilkuset łowców-zbieraczy znad rzeki Maici w brazylijskiej Amazonii. Jest ostatnią żywą odmianą rodziny mura i nie ma żywych spokrewnionych języków. Zasłynął dzięki Danielowi Everettowi, który dowodził, że brakuje mu rekurencji, dokładnych liczebników i abstrakcyjnych nazw kolorów, a jego gramatyka jest ściśle związana z bezpośrednim, naocznym doświadczeniem.

Dlaczego pirahã budzi tyle sporów?

Bo Everett użył go, by zakwestionować centralną dla późniejszych prac Chomsky’ego ideę, że rekurencja jest uniwersalną, biologicznie daną cechą całego ludzkiego języka. Jeśli pełny ludzki język potrafi funkcjonować bez rekurencji, to uniwersalium upada — dlatego jego teza z 2005 roku uderzyła w samo serce teorii natywistycznej. Inni lingwiści (Nevins, Pesetsky i Rodrigues, 2009) kwestionują dane, a pytanie o rekurencję pozostaje nierozstrzygnięte.

Co znaczy „język jest wynalazkiem kulturowym”?

To alternatywa Everetta wobec poglądu, że język jest wrodzonym instynktem. W jego ujęciu język jest narzędziem, które wspólnota buduje, by rozwiązać swoje problemy komunikacyjne, więc jego struktura odzwierciedla kulturę, która go stworzyła, a nie stałą gramatykę w mózgu. To biegun przeciwny wobec natywizmu i gramatyki uniwersalnej, a spór między nimi wciąż jest otwarty.

Źródła