Otwórz aplikację

Kulturoznawstwo: Badanie zjawisk kulturowych na potrzeby nauki języków obcych

Kulturoznawstwo: Badanie zjawisk kulturowych na potrzeby nauki języków obcych

Kulturoznawstwo — w kontekście nauki języka — oznacza traktowanie wytworów i zjawisk danej kultury: jej literatury, filmu, historii, sztuki, muzyki i życia codziennego, jako treści studiowanej obok samego języka. To ta tradycja, którą programy niemieckie nazywają Landeskunde, francuskie civilisation, a nauczanie angielskiego po prostu “wiedzą o kraju” albo “komponentem kulturowym”: ta część kursu, która pyta nie o to, jak język działa, lecz na jaki świat otwiera. Różni się od świadomości kulturowej, która jest kompetencją i postawą, jaką uczący się wnosi do komunikacji ponad granicą kulturową. Kulturoznawstwo dotyczy materiału — powieści, filmu, faktu historycznego; świadomość kulturowa dotyczy wrażliwości — wiedzy o tym, kiedy prośba jest zbyt bezpośrednia, a temat objęty tabu. Oba są komplementarne: badanie wytworów kultury karmi wrażliwość, która potem prowadzi mowę.

(Nazwa należy również do dyscypliny akademickiej — krytycznego badania mediów, władzy i kultury popularnej, założonego w Birmingham w Centre for Contemporary Cultural Studies przez Richarda Hoggarta, Raymonda Williamsa i Stuarta Halla. Ta dziedzina dzieli nazwę i zainteresowanie tym, jak powstaje znaczenie, ale klasa językowa zapożycza z niej tylko przedmiot — kulturę, nie zaś aparat krytyczny. To, co następuje, dotyczy kultury jako treści nauki języka.)

Kultura przez duże C i kultura przez małe c

Najbardziej użyteczne pierwsze rozróżnienie dotyczy dwóch znaczeń tego słowa. Kultura przez duże C — bywa nazywana kulturą “wysoką” lub “osiągnięć” — to widoczny, prestiżowy dorobek społeczeństwa: jego literatura i filozofia, sztuka i architektura, historia, sztandarowe filmy i kompozytorzy. To kultura rozumiana jako cywilizacja — materiał, który tradycyjny program miał na myśli, dopisując “cywilizację francuską” do kursu gramatyki. Kultura przez małe c — kultura “behawioralna” albo codzienna — to rozległa, w większości niewidoczna tkanka zwykłego życia: jak ludzie się witają i jedzą, co robią w weekend, jak stoją w kolejce, żartują, przepraszają i mierzą czas. Rozróżnienie to spopularyzowała w edukacji językowej Claire Kramsch, która podkreślała, że sens codzienny nie jest ubogim krewnym sensu prestiżowego, lecz często ważniejszy dla uczącego się — bo to tam język realnie żyje.

Model góry lodowej Gary’ego Weavera (1986), nawiązujący do Edwarda T. Halla, tłumaczy, dlaczego to istotne. Nad powierzchnią wody znajduje się kultura powierzchniowa — jedzenie, święta, flagi, moda, sławni ludzie: to, co turysta spotyka najpierw. Pod nią leży kultura głęboka — wartości, założenia i niepisane reguły, które wytwarzają widoczne zachowania, a nigdy nie są wypowiadane, bo dla wtajemniczonych są oczywiste. Kurs, który zatrzymuje się na czubku, uczy folkloru i pomija napęd; cały sens poważnego badania kultury polega na zejściu pod powierzchnię, na zrozumieniu, dlaczego rzeczy widoczne przybierają taką, a nie inną postać.

Ramą, która wiąże oba poziomy — przyjętą przez amerykańskie Standards for Foreign Language Learning (1996) — są trzy P: produkty (to, co kultura wytwarza — książki, narzędzia, jedzenie, prawa, zabytki), praktyki (to, co robi — wzorce zachowań i interakcji) oraz perspektywy (to, w co wierzy — wartości i idee, które nadają produktom i praktykom znaczenie). Celem nie jest kolekcjonowanie produktów i praktyk jako ciekawostek, lecz odczytywanie ich z powrotem do perspektyw, które za nimi stoją: film i święto są dowodem, a rozumienie jest rekonstrukcją światopoglądu, który się za nimi kryje.

Kultura jako treść: literatura, film, historia

Po co w ogóle wprowadzać kulturę do kursu języka, zamiast trzymać się słownictwa i gramatyki? Klasyczna odpowiedź, przedstawiona najdobitniej przez Claire Kramsch w Context and Culture in Language Teaching (1993), głosi, że język i kultura są nierozłączne — słowa niosą bagaż społeczeństwa, które ich używa, a uczący się, który zna słownikowe znaczenie wyrazu, lecz nie jego kulturowy rezonans, zna tylko jego połowę. Kulturę długo traktowano jako “piątą sprawność”, doczepianą po czytaniu, pisaniu, słuchaniu i mówieniu; Kramsch i inni dowodzili, że jest ona wpleciona we wszystkie cztery.

W praktyce treść pochodzi z wytworów kultury, używanych jako okna na jej perspektywy:

  • Literatura — opowiadania, wiersze i powieści dają język w jego najbogatszej, najbardziej uporządkowanej postaci i niosą wartości, historię oraz humor, których nie odda podręcznikowy dialog; badania nad nauczaniem opartym na literaturze wielokrotnie pokazują, że uczący się czytający teksty bogate kulturowo wypadają lepiej niż karmieni materiałem neutralnym — pod warunkiem że teksty są w ich zasięgu.
  • Film i media — kino, telewizja i wiadomości pokazują język w ruchu, z gestami, rejestrami i sceneriami, które druk pomija, i upakowują ogrom kultury przez małe c w oglądalnej formie.
  • Historia i instytucje — wydarzenia, symbole i układy społeczne, które członkowie kultury traktują jako wiedzę wspólną, a bez których ich żarty, nagłówki i aluzje pozostają nieczytelne.
  • Realia — codzienne przedmioty i teksty kultury: menu, bilety, formularze, reklamy, piosenki, opakowania. Małe, tanie i gęste od informacji kulturowej, są koniem roboczym komponentu kulturowego.

Materiały autentyczne

Preferowanym nośnikiem treści kulturowej są materiały autentyczne: teksty, nagrania i przedmioty wytworzone przez członków kultury docelowej i dla nich, a nie po to, by uczyć języka. Prawdziwy artykuł prasowy, piosenka pop, fragment filmu, karta dań w kawiarni, ustęp literacki — każde z nich niesie język taki, jakim się go realnie używa, i kulturę taką, jaką sama się przedstawia, a nie wygładzoną, podporządkowaną gramatyce prozę podręcznika. Materiały autentyczne motywują właśnie dlatego, że są prawdziwe, i wystawiają uczącego się na rejestry, idiomy i odniesienia kulturowe, które podręczniki zacierają.

Spór wokół nich dotyczy samej autentyczności. Menu wręczone uczącemu się w klasie nie robi już tego, do czego zostało stworzone, więc niektórzy twierdzą, że autentyczność tkwi mniej w tekście, a bardziej w zadaniu — w tym, czy uczący się obcuje z nim tak, jak robiliby to jego pierwotni użytkownicy. Jest też kwestia trudności: surowy materiał autentyczny może przytłoczyć początkującego, dlatego się go stopniuje, skraca i obudowuje wsparciem, zamiast rzucać w całości. Zasada przetrwa te zastrzeżenia: im bliżej materiał jest realnego artefaktu kulturowego, tym więcej kultury podróżuje razem z językiem.

Od “faktów o kraju” do rozumienia

Najstarszym i najbardziej uporczywym błędem komponentu kulturowego jest sprowadzenie go do listy faktów — stolic, dań narodowych, świąt i sławnych nazwisk — podawanych jako informacja do zapamiętania. To podejście “pięciu F” (z angielskiego: food, festivals, folklore, fashion, famous people — jedzenie, święta, folklor, moda, sławni ludzie), a jego problemem nie jest to, że fakty są błędne, lecz to, że zostają na czubku góry lodowej i, co gorsza, krzepną w stereotyp: “Francuzi jedzą ślimaki”, “Niemcy są punktualni”. Katalog turystycznych faktów potrafi zostawić uczącego się z jeszcze mocniejszym przekonaniem o słuszności jego klisz niż przedtem.

Lekarstwem, przewijającym się przez współczesne prace o kulturze w nauczaniu języka, jest przejście od przekazu do interpretacji. Kultura nie jest zbiorem faktów do wyuczenia, lecz zbiorem zjawisk do odczytania — celem jest zrekonstruować perspektywy stojące za produktami i praktykami, porównać je z własnymi i dojść do rozumienia i empatii, a nie do odhaczonej listy. Tu właśnie prace Michaela Byrama łączą kulturoznawstwo ze świadomością kulturową: treść studiuje się nie jako cel sam w sobie, lecz po to, by zbudować zdolność interpretowania i odnoszenia się do siebie kultur. Wymaga to też krytycznego oka, zwłaszcza wobec filmu i mediów popularnych, których ujęcia niosą ideologię obok informacji; celem jest zaangażowana analiza, a nie bierna konsumpcja. Dobrze studiować kulturę znaczy przejść od “faktów o kraju” do wyczucia, jak jej członkowie widzą świat.

Co z tego wynika dla nauki języka

Kultura nie jest ozdobą kursu językowego; jest częścią tego, czym język jest. W ramie stojącej za komunikatywnym nauczaniem języka używanie języka w sposób właściwy jest nierozłączne od znajomości świata, do którego on należy, a komponent kulturowy jest tym, co ów świat dostarcza. Praktyczny wniosek nie brzmi “zapamiętaj fakty o kraju”, lecz “spotkaj jego kulturę w materiałach autentycznych, w których język i kultura przychodzą razem” — w piosence, scenie filmowej, opowiadaniu, prawdziwym nagłówku — i odczytuj je pod kątem perspektyw, które się pod nimi kryją. Najskuteczniejszy sposób, by ta treść została w głowie, opiera się na tej samej obserwacji, która przewija się przez naukę samego języka: wyłap użyteczne zwroty, aluzje i całe zdania, które daje ci materiał, i utrwalaj je przez aktywne przypominanie i powtórki rozłożone w czasie — tak metoda Taalhammer zamienia kontakt z kulturą w język, którego naprawdę potrafisz użyć. Po stronę komplementarną — kompetencję i postawę, którą uczący się wnosi do komunikacji ponad granicą kulturową — zajrzyj do towarzyszącego hasła o świadomości kulturowej.

Najczęściej zadawane pytania

Czym różni się kulturoznawstwo od świadomości kulturowej w nauce języka?

Kulturoznawstwo dotyczy treści — studiowania wytworów i zjawisk kultury (literatury, filmu, historii, życia codziennego) jako materiału w kursie językowym. Świadomość kulturowa dotyczy kompetencji — wrażliwości i postawy, które pozwalają komunikować się właściwie ponad granicą kulturową, dobierać właściwy rejestr i unikać pragmatycznych potknięć. Kulturę studiuje się (kulturoznawstwo) między innymi po to, by zbudować wrażliwość (świadomość kulturowa); pierwsze karmi drugie.

Czym różni się kultura przez duże C od kultury przez małe c?

Kultura przez duże C to prestiżowy, widoczny dorobek społeczeństwa — jego literatura, sztuka, historia i sztandarowe osiągnięcia. Kultura przez małe c to codzienna tkanka zwykłego życia — jak ludzie się witają, jedzą, żartują, stoją w kolejce i mierzą czas. Dla uczącego się sens codzienny jest często ważniejszy, bo to tam język jest realnie używany; dobry kurs obejmuje oba i — co kluczowe — odczytuje je z powrotem do leżących pod spodem wartości, zamiast zatrzymywać się na powierzchownych faktach.

Czy muszę studiować literaturę i historię, żeby nauczyć się języka?

Nie formalnie, ale pewna dawka treści kulturowej czyni język bogatszym i bardziej użytecznym. Nie chodzi o zdanie egzaminu z cywilizacji francuskiej; chodzi o to, że słowa niosą bagaż kultury, która ich używa, a autentyczne materiały kulturowe — piosenka, fragment filmu, artykuł prasowy, opowiadanie — wystawiają cię na język i kulturę razem, w postaci, w jakiej spotykają je prawdziwi użytkownicy. Korzystaj z tyle, ile cię motywuje, i czytaj to dla rozumienia, a nie dla zapamiętywania faktów.

Źródła

  • Claire Kramsch, Context and Culture in Language Teaching, Oxford University Press, 1993.
  • Michael Byram, Cultural Studies in Foreign Language Education, Multilingual Matters, 1989.
  • Patrick R. Moran, Teaching Culture: Perspectives in Practice, Heinle & Heinle, 2001.
  • National Standards in Foreign Language Education Project, Standards for Foreign Language Learning in the 21st Century, ACTFL, 1996/1999.
  • Edward T. Hall, Beyond Culture, Anchor Press/Doubleday, 1976.
  • Karen Risager, Language and Culture: Global Flows and Local Complexity, Multilingual Matters, 2006.