Otwórz aplikację

Audiowizualne nauczanie języków obcych: kompleksowy przegląd

Audiowizualne nauczanie języków obcych: kompleksowy przegląd

Metoda audiowizualna to sposób nauczania języków obcych, w którym obraz i dźwięk prezentuje się razem: nagrany dialog odtwarza się w rytm sekwencji obrazów — wyświetlanych kadrów taśmy filmowej lub slajdów — pokazujących sytuację, do której należą słowa. Uczeń widzi scenę, słyszy pasujące do niej zdanie i chwyta znaczenie z sytuacji, a nie z tłumaczenia czy reguły gramatycznej. Jej najpełniej rozwiniętą postacią jest Méthode Structuro-Globale Audio-Visuelle (SGAV), opracowana we Francji od końca lat 50. XX wieku. SGAV opiera się na dwóch ideach zapisanych w jej nazwie: audio-wizualnej, bo znaczenie niesie jednocześnie obraz i głos, oraz strukturalno-globalnej, bo język postrzega się globalnie — jako całe wypowiedzi osadzone w sytuacji i zabarwione intonacją, gestem i mimiką, a nie jako pojedyncze słowa składane z gramatyki. Zrodzona w tym samym behawiorystycznym klimacie co amerykański audiolingwalizm, metoda audiowizualna była jego europejską kuzynką — i dodała to, czego brakowało klasie opartej na drylu: widzialny kontekst.

SGAV, CREDIF i Guberina: metoda francusko-jugosłowiańska

Metoda wyrosła z konkretnego powojennego niepokoju. Po 1945 roku angielski szybko stawał się językiem międzynarodowej wymiany, a Francja chciała bronić zasięgu francuszczyzny — u siebie, na uniwersytetach i w całym świecie frankofońskim. Podłożem była praca z zakresu lingwistyki stosowanej: Le Français fondamental (początek lat 50.), oparty na częstości spis najczęstszych słów i struktur mówionej francuszczyzny, opracowany przez Georges’a Gougenheima i współpracowników. Na pytanie „czego początkujący powinien nauczyć się najpierw?” odpowiadał danymi, a nie tradycją. Metoda audiowizualna odpowiadała na pytanie kolejne — jak uczyć tego rdzenia — obrazem i taśmą.

Ukształtowały ją dwa ośrodki i dwaj ludzie. We Francji materiały nauczania rozwijał CREDIF (Centre de Recherche et d’Étude pour la Diffusion du Français) z siedzibą w École Normale Supérieure de Saint-Cloud; metodyką kierował Paul Rivenc, dawny asystent Gougenheima. Teoria pochodziła od Petara Guberiny, dyrektora Instytutu Fonetyki Uniwersytetu w Zagrzebiu, który ukuł termin „strukturalno-globalny” i wcześniej opracował werbotonalną metodę korekcji fonetycznej — podejście oparte na współzależności słyszenia i mówienia, wykorzystujące rytm, intonację i ruch ciała do przestrojenia ucha ucznia. Trzecią kluczową postacią był Belg Raymond Renard z Uniwersytetu w Mons. Współpracę tę bywa się nazywa metodą Zagrzeb–Saint-Cloud, od jej dwóch biegunów.

Sztandarowym kursem było Voix et Images de France („Głosy i obrazy Francji”), wydane przez Didier około 1960–1962 roku, gdzie za metodę odpowiadał Rivenc, a za psychologię uczenia się i fonetykę — Guberina. Przez dekadę z okładem był to standardowy sposób rozpoczynania nauki francuskiego jako języka obcego, a podejście audiowizualne dominowało we francuskim nauczaniu języków przez lata 60. i do lat 70. Późniejszy kurs La France en Direct (od 1969 roku) kontynuował to podejście.

Jak wyglądała lekcja: obraz plus dźwięk, dialog w kontekście

Kurs audiowizualny przychodził jako skrzynia sprzętu: rzutnik do taśmy filmowej lub slajdów, magnetofon oraz dopasowane rolki obrazów i dźwięku. Lekcja zaczynała się od krótkiego, odgrywanego dialogu osadzonego w codziennej sytuacji — przyjazd na dworzec, zamawianie w kawiarni, wizyta u znajomego. Każda kwestia dialogu wiązała się z kadrem pokazującym, kto mówi i co się dzieje, tak by znaczenie niósł obraz, a nie objaśnienie nauczyciela w języku ojczystym. Na tym polegał główny zakład metody: że dobrze dobrany obraz potrafi „usemantyzować” zdanie — bezpośrednio wyjaśnić jego znaczenie — utrzymując jednojęzyczność klasy i odkładając czytanie oraz pisanie do czasu, aż formy mówione okrzepną.

Jednostka nauczania przechodziła przez rozpoznawalną sekwencję faz:

  • Prezentacja — cały dialog odtwarzano wraz z obrazami, tak by uczniowie odebrali sytuację globalnie, zanim zaczną analizować jej części.
  • Wyjaśnienie — nauczyciel odtwarzał dialog kadr po kadrze, sprawdzając, czy każdy obraz i każda wypowiedź zostały zrozumiane, posługując się pytaniami, gestem i samymi obrazami zamiast tłumaczeniem.
  • Powtarzanie i zapamiętywanie — uczniowie powtarzali kwestie na głos, pracując nad wymową i rytmem; tu ideą korekcji dźwięków przez intonację i ruch kierowały werbotonalne założenia Guberiny.
  • Eksploatacja — struktury z dialogu ćwiczono i wariowano, w duchu ćwiczeń wzorcowych, aż formy stawały się czynne.
  • Transpozycja — uczniowie używali języka ponownie w nowych, choć pokrewnych sytuacjach, przechodząc od imitacji ku swobodniejszej wypowiedzi.

Wszystko działo się w języku docelowym, na głos, ze znaczeniem zakotwiczonym w tym, co było na ekranie. Komunikację rozumiano szeroko — metoda poważnie traktowała kanał niewerbalny: gest, mimikę oraz czasoprzestrzenne ramy sceny, uznając je za część komunikatu, a nie ozdobę.

Audiowizualna kontra audiolingwalna: wspólny korzeń i kluczowa różnica

Obie metody łatwo pomylić i łączy je rodzinne podobieństwo. Obie pojawiły się w latach 50., obie były zdecydowanie jednojęzyczne, obie stawiały słuchanie i mówienie przed czytaniem i pisaniem, a obie opierały się na behawiorystycznym założeniu, że język jest zbiorem nawyków budowanych przez powtarzanie. Amerykańska metoda audiolingwalna i europejska metoda audiowizualna są w tym sensie rodzeństwem.

Różnicą jest obraz — a sięga ona głębiej niż sprzęt. Audiolingwalizm rozkładał język na wzorce zdaniowe i drylował je mechanicznie: cały ciężar niosły dryle powtórzeniowe, substytucyjne i transformacyjne, a to, czy uczeń pojął znaczenie, było w wersji ścisłej drugorzędne. Metoda audiowizualna odmawiała takiego rozkładu. Jej zasada „strukturalno-globalna” głosiła, że wypowiedź postrzega się jako całość, w sytuacji, i że znaczenie musi być obecne od początku — dostarczone przez obraz. Tam, gdzie klasa audiolingwalna kazała uczniowi manipulować formą, klasa audiowizualna kazała mu zrozumieć sytuację i dopiero w nią przemówić. Jedna trenowała usta; druga próbowała angażować rozumienie, kontekst, a nawet parajęzykowe wyczucie tego, jak zdanie brzmi. Krótko: ten sam behawiorystyczny fundament, ale audiolingwalizm postawił na dryl, a nauczanie audiowizualne — na znaczący obraz.

Zmierzch i dziedzictwo: od taśmy filmowej do multimediów

Metoda audiowizualna przygasła z tych samych mniej więcej powodów co audiolingwalizm i mniej więcej w tym samym czasie. Behawiorystyczny fundament, który obie dzieliły, usunęła spod nich rewolucja kognitywna — kojarzony z Chomskym argument, że język jest generatywny i rządzony regułami, a nie zapasem wydrylowanych nawyków — oraz rozwój, od lat 70., nauczania komunikacyjnego, które kazało uczniom używać języka do działania, a nie odtwarzać gotowe dialogi. Metoda miała też własne kłopoty. Badania empiryczne pokazały, że obraz jest śliskim nośnikiem znaczenia: obrazek mający utrwalić jedno zdanie dawał się odczytać na wiele sposobów, więc kursy sięgały po dymki, strzałki i ideogramy, by przypiąć zamierzony sens. Krytycy uznawali stałe sekwencje dialogów za sztywne i — mimo całego mówienia o komunikacji — mało komunikacyjne: uczeń potrafił odegrać zapamiętaną scenę, ale potykał się w prawdziwej wymianie. Późniejsze kursy audiowizualne „drugiej generacji” rozluźniły progresję gramatyczną i zrobiły miejsce na pracę w grupach oraz swobodniejszą aktywność, ale podejście jako całość ustąpiło.

Jego dziedzictwo jest jednak większe niż czas jego świetności. Metoda audiowizualna była pierwszą poważną próbą zbudowania nauczania języka wokół zsynchronizowanego obrazu i dźwięku, a ta idea nie umarła — zmieniła nośnik. Konsola z taśmą filmową i magnetofonem była w istocie wczesną stacją multimedialną; gdy technologia dogoniła zamysł, jej potomkami stały się kurs wideo, płyta CD-ROM, a w końcu nauka języków wspomagana komputerowo, gdzie obraz, dźwięk i tekst łączy się na jednym ekranie jako rzecz oczywista. Konkretna dydaktyka została porzucona; przekonanie, że oglądanie sytuacji w chwili słyszenia słów pomaga się ich nauczyć, stało się trwałą częścią tego, jak buduje się oprogramowanie do nauki języków.

Co z tego wynika dla nauki języka

Odejmij rzutniki, a zostaje jeden trwały wniosek: kontekst czyni język zapamiętywalnym. Zdanie związane z sytuacją, którą można sobie wyobrazić, jest łatwiejsze do zrozumienia i do przypomnienia niż to samo zdanie wyuczone jako naga forma — bo znaczenie daje pamięci coś, czego może się uchwycić. To trafna część audiowizualnego zakładu, i współczesna nauka o poznaniu się z nim zgadza. To, w czym metoda się myliła, jest równie pouczające: sam obraz nie dostarcza niezawodnie znaczenia, a zapamiętany dialog to nie to samo co umiejętność rozmowy — lekcja, której udzielił też audiolingwalizm. Praktyczna synteza brzmi: zachować kontekst, porzucić sztywność — ucz się nowego języka przez całe, znaczące zdania osadzone w wyraźnej sytuacji, potem ćwicz je aż do automatyzmu, a potem naprawdę ich używaj. Taka jest logika metody uczenia się Taalhammera, gdzie budujesz i powtarzasz prawdziwe zdania — z ich dźwiękiem i kontekstem — zamiast drylować oderwane formy czy zapamiętywać sztywny scenariusz. Metoda audiowizualna celowała w dobry cel narzędziami swojej dekady; dziś ekran, o którym marzyła, masz w kieszeni.

Najczęściej zadawane pytania

Czym jest metoda audiowizualna w nauczaniu języków?

To metoda, w której język obcy prezentuje się przez obraz i dźwięk razem: nagrany dialog odtwarza się w rytm sekwencji obrazów (kadrów taśmy filmowej lub slajdów) pokazujących sytuację, tak by uczeń brał znaczenie ze sceny, a nie z tłumaczenia. Jej najbardziej znaną postacią jest francuska metoda SGAV (Structuro-Globale Audio-Visuelle), która utrzymuje jednojęzyczność klasy i uczy mówienia przed czytaniem i pisaniem.

Czym metoda audiowizualna różni się od audiolingwalnej?

Obie są metodami z lat 50., jednojęzycznymi, stawiającymi mowę na pierwszym miejscu i opartymi na behawiorystycznym kształtowaniu nawyków, ale różnią się obchodzeniem ze znaczeniem. Metoda audiolingwalna rozkłada język na wzorce zdaniowe i dryluje je mechanicznie, traktując rozumienie jako drugorzędne. Metoda audiowizualna prezentuje całe wypowiedzi w sytuacji pokazanej obrazami, więc znaczenie jest obecne od początku — jej zasada „strukturalno-globalna” traktuje język jako postrzegany globalnie w kontekście, wraz z gestem i intonacją.

Czy metoda audiowizualna jest dziś stosowana?

Nie jako kompletna metoda — podobnie jak audiolingwalizm, przygasła od lat 70., gdy behawioryzm został zdyskredytowany, a nauczanie komunikacyjne przejęło pole, i dlatego że obraz okazał się zawodnym nośnikiem precyzyjnego znaczenia. Jej rdzeń przetrwał i przeniósł się do technologii: łączenie zsynchronizowanego obrazu, dźwięku i tekstu jest dziś standardem w kursach wideo i w nauce języków wspomaganej komputerowo, a zasada, że kontekst wizualny wspiera pamięć, leży u podstaw większości nowoczesnych aplikacji językowych.

Źródła:

  1. Petar Guberina i metoda werbotonalna — SUVAG, Zagrzeb: https://www.suvag.hr/en/guberina/
  2. „Méthode audiovisuelle” — Dictionnaire de l’histoire de l’enseignement du français, GRELINAP (Universitat Rovira i Virgili): https://www.grelinap.recerca.urv.cat/ca/projectes/diccionario-historia-ensenanza-frances-espana/entradas/150/metodo-audiovisual
  3. „La place de l’écrit dans la méthode structuro-globale audio-visuelle” — archiwum otwarte HAL: https://hal.science/hal-01850932v1/document
  4. The Audio-Visual Method — Gustavo Rubino Ernesto: https://gustavorubinoernesto.com/the-audio-visual-method/
  5. Jack C. Richards i Theodore S. Rodgers, Approaches and Methods in Language Teaching, wyd. 3, Cambridge University Press, 2014: https://www.cambridge.org/us/cambridgeenglish/catalog/teacher-training-development-and-research/approaches-and-methods-language-teaching-3rd-edition