Otwórz aplikację

Import z Anki: wyeksportuj plik, wgraj go, gotowe

Import z Anki: wyeksportuj plik, wgraj go, gotowe

Przeniesienie talii to teraz dwa kroki. Wyeksportuj ją z Anki i wgraj plik dokładnie taki, jaki Anki zapisało. Nie otwierasz go, nie sprzątasz, nie kasujesz kolumn, nie dopisujesz nagłówka. Import z Anki bierze plik takim, jaki jest. To samo okno przyjmuje każdy CSV i TSV, więc ta instrukcja działa też dla arkusza, który prowadzisz od lat.

Krok 1: eksport z Anki

W Anki na komputerze wejdź w Plik ▸ Eksportuj. Nie AnkiWeb, nie AnkiMobile, nie AnkiDroid. Eksport tekstowy jest wyłącznie w aplikacji desktopowej i to jedyny twardy wymóg.

Ustaw format na Notes in Plain Text (.txt), wybierz talię i eksportuj. Format nie będzie wybrany od razu. Anki domyślnie proponuje własną paczkę .apkg, której nie czytamy. Pięć checkboxów pod formatem nie ma znaczenia, zaznaczone czy nie. Zostaw je tak, jak są.

Okno eksportu w Anki: Notes in Plain Text, wybór talii i pięć checkboxów

To cała robota po stronie Anki. Nie sprzątaj potem pliku, a w szczególności nie kasuj linii zaczynających się od #. To z nich odczytujemy separator i układ kolumn.

Krok 2: import do Taalhammera

Otwórz Kreator, wybierz kolekcję, do której mają trafić fiszki, i kliknij Import.

Panel kolekcji w Kreatorze z podświetlonym przyciskiem Import

Wskaż plik. Zadziała wszystko, co wyeksportowałeś z Anki, a także zwykły CSV, TSV albo wiersze wklejone prosto z arkusza.

Okno importu: wybór pliku CSV, TSV lub eksportu z Anki, albo wklejenie wierszy

Potem pokazujemy, co znaleźliśmy, i prosimy o potwierdzenie. Ile wierszy, ile kolumn, jaki separator, ile linii metadanych zdjęliśmy i który język siedzi w której kolumnie. Widzisz też pięć własnych fiszek jako przykłady, więc sprawdzisz, że plik został odczytany poprawnie, zanim cokolwiek powstanie.

Krok potwierdzenia: liczba wierszy i kolumn, separator, język źródłowy i docelowy oraz pięć przykładowych fiszek

Klikasz przycisk i fiszki są Twoje.

To nie tylko Anki

Importer czyta plik, zamiast wierzyć jego nazwie. Wykrywa separatory: tabulator, przecinek, średnik i pionową kreskę, z nagłówkiem albo bez, a z tekstu zdejmuje formatowanie. Metadane Anki (#separator:, #guid, #deck, #tags) czytamy, zamiast kazać Ci je kasować. Zdejmujemy je tylko z góry pliku. Fiszka, której treścią jest #hashtag, zostaje nietknięta.

Języki rozpoznajemy bez modelu językowego: po alfabecie, znakach diakrytycznych i słowach funkcyjnych, klasyfikując całą kolumnę, a nie pojedynczą komórkę. Jeśli plik sam deklaruje języki, używamy ich i o nic nie pytamy.

To potwierdzenie nie jest grzecznością. Słuchanie odtwarza na głos stronę docelową, więc po cichu odwrócony import czytałby Ci zły język złym głosem. Jedno kliknięcie jest tego warte.

Jedyna rzecz, która zostaje

Historia powtórek nie przenosi się. Fiszki owszem, wszystkie. Ale interwały zostają w Anki, bo harmonogram siedzi w jej bazie, a nie w eksporcie. Zaimportowane fiszki zaczynają harmonogram od nowa.

W praktyce kosztuje to mniej, niż brzmi. Planer dostosowuje się od pierwszych ocen, więc fiszka, którą naprawdę znasz, od razu wraca na daleki termin. Potwierdzasz ją, a nie uczysz się jej od zera. Ale jeśli wartością Twojej kolekcji jest właśnie historia, lata dostrojonych interwałów na dwudziestu tysiącach dojrzałych fiszek, to z tego rezygnujesz. I jest to uczciwy powód, żeby zostać tam, gdzie jesteś.

Co zyskuje każda fiszka

Każda zaimportowana fiszka dostaje głos po obu stronach, czyli syntezę mowy w dowolnym z 76 języków. Do tego transkrypcję fonetyczną (IPA), także dla pism, których jeszcze nie czytasz. Bez dodatków, bez konfiguracji per talia. Dzieje się to wszystkim, łącznie z tymi dwunastoma tysiącami, które właśnie przeniosłeś.

Kiedy fiszki mają dźwięk, przestają być tylko czymś, nad czym siadasz. Te same zdania lecą potem jak podcast zrobiony z Twojego materiału, w drodze do pracy albo na siłowni. Ta połowa aplikacji jest tutaj. Chcesz zobaczyć, jak powstają nowe fiszki? To jest Kreator. Jak powstaje dźwięk i transkrypcja też jest opisane.

W czym Anki nadal wygrywa

Warto powiedzieć wprost, bo i tak sprawdzisz. Anki jest darmowe, otwartoźródłowe i działa offline. Taalhammer to płatna subskrypcja z darmowym okresem próbnym i nie ma trybu offline. W samolocie albo w tunelu bez zasięgu nie zrobi nic. Jeśli któraś z tych rzeczy ma znaczenie dla tego, jak naprawdę się uczysz, Anki jest dla Ciebie lepszym narzędziem. Żadna automatyczna wymowa tego nie zmieni.

My proponujemy inną wymianę. Przestajesz utrzymywać maszynę zbudowaną z dodatków. Każde zdanie, które masz, dostaje głos i transkrypcję bez żadnej pracy z Twojej strony.

Darmowy okres próbny, potem subskrypcja. Brak trybu offline, a historia powtórek z Anki nie przenosi się.